Moja historia.

Opublikowano w 20 kwietnia 2026 19:27

Historia jak wiele innych, banalna, zwyczajna. Dwoje młodych ludzi, zakochanych do szaleństwa, spędzających ze sobą każdą wolną chwilę. Potem niespodziewana ciąża, a że pochodzę z tradycyjnej polskiej rodziny, szybki ślub. I tylko jedna osoba, a mianowicie mój tata zadał mi pytanie, czy ty tego dziecko chcesz. A ja głupia, zafascynowana, zauroczona, powiedziałam tak.  I tak od 30 lat jestem mężatką. Nie mogę powiedzieć, że byłam nieszczęśliwa. Wręcz przeciwnie. Rozwijająca się ciąża, ukochany, wszystko sprawiało, że świat był piękny. Nie przeszkadzało nam, że nie mamy pracy, pieniędzy. Wystarczało nam, że mamy siebie. Rzeczywistość szybko dała o sobie znać. Mąż skończył technikum, poszedł do pracy, ja kontynuowałam naukę na uczelni. Urodziło się dziecko, zdrowe, śliczne, energiczne. Nawet nie byłam w stanie sobie wyobrazić, jak tak mała istota potrafi zmienić patrzenie na świat. Dziecko dla mnie było całym światem, bezgraniczną miłością. Po roku urodziło nam się drugie dziecko. Spełnienie marzeń o pełnej, kochającej się rodzinie właśnie się stało. Zamieszkaliśmy w naszym mieszkanku i żyliśmy spokojnie. Mąż zmienił pracę, wstąpił do służb mundurowych. Dzieci poszły do przedszkola, a ja niedługo potem również rozpoczęłam pracę. I tak mogłoby to trwać, ale niestety życie jest przewrotne.  Jak pewnie wiecie służby mundurowe rządzą się własnymi prawami. Praca zmianowa i nieobecność w domu, narażanie na niebezpieczeństwo, problemy służbowe , to wszystko sprawiało, że w moim odczuciu rodzina zeszła na drugi plan. Coraz częściej się zdarzało, że mąż nie wracał po pracy do domu, a jak już wrócił, to pod wpływem alkoholu. Bardzo mnie to irytowało i wkurzało. Częściej się sprzeczaliśmy, ponieważ coraz więcej obowiązków spoczywało na moich ramionach. Nie mogłam wielokrotnie liczyć na jego pomoc. Niekiedy wydawałoby się błahe rzeczy, słowa, czyny potrafiły wyprowadzić nas z równowagi. Owszem pieniądze były, mieliśmy wszystko ale brakowało nam wzajemnego zrozumienia. I tak coraz częściej zwykła rozmowa przeradzała się w kłótnię, a każda kłótnia sprawiała, że się od siebie oddalaliśmy. Mąż często nie wracał, pił z kolegami po skończonej służbie, co w efekcie doprowadziło to choroby alkoholowej. 


Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador